ANDRZEJ HOŁOWATY OP - HOMILIE
Zaglądanie do cudzej kieszeni
XXV niedziela zwykła
(Iz 55, 6-9) · (Ps 103 (102) · (Mt 20, 1-16a)
Robotnicy ostatniej godziny
Mapa myśli:
- Dwa klucze do zrozumienia Ewangelii
- Logika Boża, a logika ludzka
- Jezus wobec bogactwa i pragnienia nagrody - bogaty młodzieniec
- Sprawiedliwość czy dobroć Boga?
- Jeden denar- dniówka
- Zaufanie czy negocjacje
- Porównywanie się = ślepota i zawiść
- Św. Paweł i bezwarunkowe oddanie siebie Bogu
Dwa klucze do zrozumienia Ewangelii
Myślę, że do dzisiejszej Ewangelii można by zastosować dwa klucze.
Jeden z nich znajduje się w przed chwilą słyszanym przez nas tekście z proroka Izajasza, a brzmi on w ten sposób:
„Myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - mówi Pan”
Można by powiedzieć, że Pan Bóg chce nam powiedzieć przez tą przypowieść, że Jego logika, logika Królestwa Niebieskiego, różni się od naszej wyrachowanej ziemskiej logiki.
A drugi klucz, mianowicie zdanie, które wypowiedział Voltaire. Powiedział w ten sposób, że:
”Pan Bóg uczynił człowieka na swój obraz i podobieństwo, a człowiek odpłacił Bogu tym samym”.
Czyli uczynił Boga na swój obraz i podobieństwo, na miarę swoich pragnień, swoich spodziewań itd.
Logika Boża - kontra - logika ludzka
A teraz przypowieść - przypowieść, która jest bulwersująca. Jeżeli nas niedostatecznie zbulwersowała podczas czytania, to wyobraźmy sobie, że to my jesteśmy tymi robotnikami, którzy harowali przez cały dzień i dostali dokładnie tyle samo, co ci, którzy pracowali przez jedną godzinę - i to wieczorną, kiedy nie było spiekoty dnia.
- Czy nasze poczucie sprawiedliwości nie doznało by uszczerbku?
- Czy nie bylibyśmy wściekli na tego pana?
Jezus wobec bogactwa i pragnienia nagrody - bogaty młodzieniec
Tą Ewangelię należałoby chyba umieścić w szerszym kontekście, mianowicie gdybyśmy przeczytali cały rozdział wcześniejszy, to okazałoby się, że jest tam pokazane spotkanie Pana Jezusa z bardzo bogatym człowiekiem, który chciał Go naśladować. Mówi, że wypełnia przykazania, że od dzieciństwa jest wierny Panu Bogu, a Jezus patrzy na niego z miłością i mówi:
I on odszedł zasmucony. Apostołowie, którzy byli świadkami tego, byli także świadkami komentarza Pana Jezusa, który powiedział:
”Trudno jest bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego,
łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne...”
Wtedy święty Piotr występuje w imieniu wszystkich i mówi tak: „…Panie Boże, my opuściliśmy wszystko dla Ciebie, Panie Jezu, dla Królestwa Bożego... - co otrzymamy? ”
On nic nie zrozumiał z tej lekcji. Nie zrozumiał, że tutaj nie chodzi o zapłatę, że z Panem Bogiem się nie negocjuje.
Sprawiedliwość czy dobroć Boga?
I w tym momencie św. Piotr w odpowiedzi dostaje właśnie tą przypowieść Jezusową o robotnikach w winnicy, o tych ludziach, którzy byli - z naszego punktu widzenia - tak niesprawiedliwie wynagrodzeni.
Cóż to jest sprawiedliwość?
Sprawiedliwość to jest to, że ja dostaję to, co mi się należy. Ale Jezus akcentuje dobroć. Dobroć daje tutaj według potrzeb.
Sprawiedliwość daje to,
co się należy.
Dobroć daje według potrzeb.
I tak też się stało w tej przypowieści.
Jeden denar - dniówka
Zwróćmy uwagę, że ci robotnicy, którzy zostali najęci na początku - to zresztą był zwyczaj w Izraelu, ludzie którzy nie mieli stałej pracy i dysponowali tylko silnymi ramionami, stali na rynku i czekali aż ktoś ich wynajmie - wynajmowali ich ludzie za jednego denara. To była dniówka robotnika niewykwalifikowanego, jak byśmy dzisiaj powiedzieli. Ten jeden denar był im potrzebny oczywiście do utrzymania swojej rodziny i samego siebie.
Ci ludzie, którzy byli najęci przez pana na początku negocjowali z nim, umówili się o jednego denara. Ale pan postępuje w sposób niezwykły, bo najmuje również robotników takich, którzy będą pracowali dwie, trzy albo nawet jedna godzinę.
Cała rzecz polega na tym, że ci wynajęci na początku, oni prawdopodobnie się cieszyli tak, jak człowiek bezrobotny, który dostał pracę, a w perspektywie może się utrzymać przez następny dzień czy następny tydzień. Pracowali ciężko, to prawda, ale mieli pewną radość i satysfakcję że oto przyjdą do domu i dadzą pieniądze swojej rodzinie.
Zaufanie czy negocjacje
Cóż więc zburzyło im tą satysfakcję?
Jeden fakt, że ci, co pracowali jedną godzinę dostali tyle samo! Przez cały dzień się cieszyli i jeden jedyny fakt! Zaglądnęli do cudzego ogródka i wzburzyli się, że ci, którzy pracowali jedną godzinę, dostali tyle samo.
Zwróćmy uwagę, że ci najmowani później, oni nie negocjowali ceny. Oni zaufali temu panu, który wynagrodzi ich tak, jak będzie uznawał to za stosowne.
I to jest chyba też postawa nasza - my bardzo często spodziewamy się, że coś dostaniemy od Pana Boga. Powielamy to pytanie świętego Piotra - Co extra dostaniemy za wierność?
Porównywanie się = ślepota i zawiść
Jesteśmy zawiedzeni, że być może jest inaczej. A może tak naprawdę dojść do wniosku, że:
Wszystko jest łaską Pana Boga.
Od Jego hojności wszystko zależy.
Bo zwróćmy uwagę, że to nasze pragnienie otrzymania nagrody powoduje niesamowitą ślepotę i zawiść w sercach, jeżeli spotkamy kogoś, kto w naszym mniemaniu został obdarzony o wiele większą nagrodą. Jakże często zazdrościmy ludziom tego, co mają - i to nie chodzi o rzeczy materialne, jakże często chcemy być kimś innym zupełnie - tymczasem Pan Bóg nie będzie mnie sądził z tego, że nie byłem jak Jan Kowalski, tylko że:
- nie byłem sobą,
- nie wziąłem swojego życia ze wszystkimi niedogodnościami, ze wszystkimi traumami,
- i nie zrobiłem z nim coś sensownego,
- …. ale zaglądałem do ogródków innych ludzi i podziwiałem ich za umiejętności, za to co dostali, za to co mają i tak dalej.
Nie bójmy się o to, że Pan Bóg nie będzie hojny w stosunku do nas, ale nie negocjujmy - jak buchalterzy - ceny.
Św. Paweł i bezwarunkowe oddanie siebie Bogu
Jakby kwintesencją i podsumowaniem jest to, co dzisiaj mówi święty Paweł. Jest to jakby jego modlitwa, że z dwóch stron doznaje nalegania:
- z jednej strony chce odejść do Pana Boga,
- a z drugiej strony wie, że jego nauczanie będzie pożyteczne.
On tę rozterkę zostawia Panu Bogu. On nie negocjuje, nie wyobraża sobie jak mogłaby, albo jak powinna wyglądać, jego przyszłość. On po prostu zostawia to wszystko Panu Bogu i mówi:
Zrób coś, Panie Boże, z tym.
To, co TY wybierzesz, będzie najsensowniejsze.
Gdybyśmy tak palcem po mapie pojechali i zobaczyli jakie podróże apostolskie święty Paweł przedsięwziął, to naprawdę zawrotu głowy można od tego dostać, a był to człowiek, który tęsknił za śmiercią, za jednością z Jezusem Chrystusem, ale mimo wszystko zostawiał do wyboru Panu Bogu, jak będzie hojny dla niego.
Może nie negocjujmy, nie zaglądajmy do cudzych ogródków. Nie zazdrośćmy innym ludziom - co spowoduje w nas ślepotę i nienawiść do innych i do samego siebie. Weźmy ten ciężki kamień naszego życia i zróbmy coś sensownego, zaprośmy Pana Boga do naszego życia.
Zawsze porównywanie z innymi jest kalekie, ubogie i kaleczy nas i innych ludzi. Pan Bóg nas na pewno nie skrzywdzi, ale z drżeniem rąk nie patrzmy Mu przez ramię, czy zapisał wszystko dobro, które zrobiliśmy. On wie, co się nam należy i chce każdego z nas obdarzać Sobą.