O. ANDRZEJ HOŁOWATY OP - HOMILIE


Logo

Uczta Boga, czy uczta kanibali? XXVIII Niedziela Zwykła · Mt 22, 1–14
Dzień Papieski

Mapa myśli:

W skrócie: Słowo „uczta” brzmi staroświecko, a jednak Bóg nieustannie nas na nią zaprasza. Problem w tym, że na naszych oczach jest zasłona — jak niewidzialne dźwięki czy barwy, nie dostrzegamy Bożego świata. A na deskach współczesnego świata rozgrywają się równolegle dwie uczty: uczta Boga, w której człowiek daje siebie dla drugiego, i uczta kanibali, w której ludzie pożerają się nawzajem w walce o biznes i przetrwanie. Albo uczestniczę w jednej, albo w drugiej. Papież jest sługą, który zaprasza nas na ucztę Boga, a w jego słabości opada zasłona i zostaje samo Światło.

Uczta mesjańska i zasłona na naszych oczach

Słowo ”uczta” „trąci myszką” - taką staroświeckością - chociaż w naszym języku zachowały się pewne zwroty, które funkcjonują nadal, mianowicie:

Dzisiaj mamy dwa czytania - jedno ze Starego, drugie z Nowego Testamentu, które właśnie mówią o uczcie.

Pierwsze z księgi proroka Izajasza opowiada o uczcie mesjańskiej, która będzie miała miejsce przy końcu czasów, kiedy to Pan Bóg zaprosi nas wszystkich, nasyci i napoi te skołatane ludzkie serca.

zaproszenie na ucztę

I zrobi jeszcze jedną bardzo ważną rzecz:

Pan Bóg zedrze zasłonę, która była na naszych oczach.

Skupmy się przez chwilę na tej zasłonie, bo ucztę oczywiście należałoby rozumieć metaforycznie, to znaczy tą ucztą będzie sam Pan Bóg. On będzie tym winem, które nas upoi, ale nie w taki sposób, jak upaja wino tego świata.

Światy wokół nas, których nie widzimy

Cóż to jest ta zasłona?

Otóż zwróćmy uwagę, że wokół nas istnieją światy, z których rzadko zdajemy sobie sprawę. Weźmy na przykład dźwięk - ucho ludzkie odbiera tylko pewien zakres od 10 do 17 tysięcy herców, a wokół tego są jeszcze dźwięki, które nie są przez nas słyszalne, co nie znaczy że ich nie ma.

Dokładnie to samo jest z barwami.

Wokół nas istnieje mnóstwo takich światów, z których na co dzień nie zdajemy sobie sprawy.

Do czego zmierzam?

Ten Boży świat często istnieje w naszym życiu właśnie w taki sposób, że nie za bardzo zdajemy sobie z niego sprawy, a mimo wszystko On jest!

Co zrobić, żeby go usłyszeć, żeby go zobaczyć?

Myślę, że trzeba zrobić miejsce w swoim wnętrzu, trochę się wyciszyć, dać się zaprosić na tą ucztę, na którą Pan Bóg nas dzisiaj zaprasza, bo ta Eucharystia jest ucztą.

Zwróćmy uwagę, że może trochę w dzisiejszym świecie zapomnieliśmy o czymś takim, jak spotkanie z przyjaciółmi, przy dobrym jedzeniu, kiedy mówimy o ważnych sprawach, o mniej ważnych, czasem o banalnych i jest to wielka przyjemność, niewątpliwie. I Bóg tak samo zaprasza nas na ucztę.

Co więcej, w Ewangelii jest taki minorowy ton tej uczty, mianowicie obserwujemy taką sytuację:

Pan Bóg zaprasza,
a ludzie tego nie słyszą.

My tego nie słyszymy, odrzucamy to zaproszenie i … dokąd się udajemy? Jeden na pole, drugi do swojego kupiectwa. Przecież to - wypisz wymaluj - obraz dzisiejszego świata. Dzisiejszego świata, gdzie wszyscy gonimy za różnymi pragnieniami i jakoś jesteśmy głusi na to wezwanie Pana Boga.

Dwie uczty na deskach świata: dawanie siebie albo pożeranie

Moim zdaniem na deskach teatru współczesnego świata rozgrywają się równolegle dwie uczty.

W ostatecznym rozrachunku, albo będę ucztował na uczcie Boga, albo będę częścią tej uczty kanibali.

Tak się kończy dzisiejsza Ewangelia, w momencie, kiedy król wchodzi i widzi tam człowieka, który nie ma szat weselnych - wyrzuca tego człowieka.

Szaty weselne w tej Ewangelii to nie są zewnętrzne szaty, jest to wewnętrzna dyspozycja, niezaspokojone pragnienie Boga, które jest w moim sercu, a które ja mogę zagłuszyć.

A na zewnątrz jest tylko ta uczta kanibali, płacz i zgrzytanie zębów, ciemności.

Wybór

I pytanie, które mi stawia dzisiaj Pan Bóg jest bardzo proste:

W której uczcie rozgrywa się moje życie,
jak ja żyję?

A może usiłuję w pogański sposób pogodzić te dwie sprawy, jednocześnie ucztować będąc zaproszonym przez Pana Boga, a z drugiej strony uczestniczyć w tym w ”wyścigu szczurów”, w którym jakoś współczesny świat jest zanurzony.

W czym ja uczestniczę?
To jest bardzo poważne pytanie z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami.

Sługa, który zaprasza na ucztę

Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na jeden motyw, mianowicie na sługi, które wysłał ów Pan, żeby zapraszali ludzi na tą ucztę - ucztę dobroci, ucztę przyjaźni, ucztę miłości. Mianowicie jedni słudzy zostali zlekceważeni, inni pozabijani.

Dzisiejszy dzień jest Dniem Papieskim. Sądzę, że Papież jest właśnie takim sługą, który nieustannie zaprasza nas na ucztę Pana Boga.

Mało tego, Papież, który - w pewnym sensie metaforycznym - sam dał swoje życie dla nas, dla nas wszystkich. Nie jest to miejsce, ani czas, żeby jakoś analizować naukę papieską, każdy sam musi usiąść i przeczytać to, co Papież ma nam do powiedzenia, ale jednocześnie chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę na Niego jako na świadka, na tego, który zaprasza.

I moim zdaniem, im bardziej jest słabszy, im bardziej zdrowie odmawia mu posłuszeństwa, tym, dla mnie osobiście, jest on wielkim Świadkiem. ”Moc w słabości się doskonali” - niejako opada ta zasłona, zasłona cielesności, zasłona, która odchodzi razem ze słabością ludzkiego ciała, a zostaje tylko Światło.

JP2
W jego drżącym ludzkim ciele jest niesamowicie dużo Światła!

Czy my to widzimy? Czy jesteśmy głusi?

Myślę, że warto by przy okazji tego Dnia Papieskiego zadać sobie te pytania.