ANDRZEJ HOŁOWATY OP - HOMILIE


Logo

Zbyt łatwe mówienie „TAK” XXVI niedziela zwykła · (Mt 21, 28-32)
Przypowieść o dwóch synach posłanych do pracy w winnicy

Mapa myśli:

W skrócie: Homilia podkreśla niebezpieczeństwo fałszywej bezgrzeszności i pustych deklaracji, wzywając do autentycznego nawrócenia poprzez odrzucenie masek. Jezus ceni szczerość - lepszy jest ten, kto się buntuje, ale potem działa, niż ten, kto tylko obiecuje bez czynów.

Fałszywa bezgrzeszność

Dzisiejsza Ewangelia jest o fałszywej bezgrzeszności.
Wszyscy jesteśmy grzesznikami, każda Msza święta zaczyna się wyznaniem swoich grzechów. Można by tę fałszywą bezgrzeszność skomentować słowami Filareta, który mówi w ten sposób, że:

"W naszym życiu są pozorne cnoty, które widać - a są nieprawdziwe. Ale przykrywają one grzechy, których nie widać, a te z kolei są prawdziwe”.

Zbyt łatwe i szybkie mówienie „tak”

Tak było z tymi dwoma synami. Dużo perykop ewangelicznych porusza właśnie tę sprawę:

To są te przypowieści, które opowiadają o ludziach, którzy zbyt łatwo mówią „tak”.


Ani zimny, ani gorący - letni

Apokalipsa mówi:

“Bodajbyś był zimny albo gorący, ale nigdy letni.”

A ten syn, który mówi „tak”, a tak naprawdę nic nie robi, jest właśnie synem „letnim”, któremu tak naprawdę na niczym nie zależy, który w pewnym sensie wykreował swoje oblicze bezgrzesznego człowieka i w to uwierzył.

To grozi każdemu z nas. Sądzę, że każdy z nas ma w swoim życiu takie fragmenty, które dokładnie o tym mówią – o bezgrzeszności fałszywej.


Kiedy wzruszam się swoim wzruszeniem

Dzisiaj Jezus chce tę maskę zedrzeć z naszych twarzy - nie dlatego, żeby wprowadzić nas w głęboki dołek - tylko po to żebyśmy poznali prawdę o sobie.

Dlaczego?
Bo inaczej ludzie będą udawali przed sobą, przed innymi i będziemy się wzruszali naszą wspaniałą bezgrzesznością.

To jest tak, jak czasem człowiek ogląda fragmenty pokazujące dzieci w głodującej Afryce, jakiegoś dzieciaka, po którym łazi mucha i ma wydęty brzuszek - i tak się tym wzruszył, że … wzruszył się swoim wzruszeniem.

A obok są ludzie, którzy naprawdę potrzebują naszej pomocy i jakoś tego nie dostrzegamy!


Jednonogi teoretyk trójskoku

Niestety, nasze życie obfituje w takie fragmenty - zajmujemy się sprawami, co do których nic nie potrafimy zrobić, ale te, w których moglibyśmy coś zrobić - które wchodzą w obręb naszej odpowiedzialności - leża odłogiem!

Leżą odłogiem, bo to wymaga wysiłku, a nie tylko powiedzenia „TAK!” ... i nic nie robienia.

Jezus mówi, że o wiele lepszy jest ten buntownik, który najpierw powie „NIE!”, a później rzeczywiście idzie i pracuje w winnicy. Co jest tą winnicą?

Jeśli jesteśmy jak owi ludzie, którzy mówią „TAK” i nic nie czynią, to jesteśmy tacy – jak to ktoś dosadnie, ale trafnie określił - jednonodzy teoretycy trójskoku.



nie-tak