O. ANDRZEJ HOŁOWATY OP - HOMILIE
Skoro mam oddać Bogu wszystko, to co zostaje dla człowieka?
XXX niedziela zwykła
Mt 22, 34-40 · Dwa główne przykazania
Mapa myśli:
- Miłosierdzie - Bóg, który kocha jak matka
- Ile serca zostaje dla ludzi?
- Fałsz „pompowania” emocji. Dlaczego samo zakochanie to za mało?
- Nie pokocham innych bez miłości do siebie
- Jak kochać kogoś, kogo „nie trawię”?
► Miłosierdzie - Bóg, który kocha jak matka
Każdy z nas - mniej czy bardziej świadomie - dąży do tego, żeby odnaleźć taką definicję, takie przeświadczenie, które będzie najistotniejsze w naszym życiu.
Ewangelia podaje nam gotowe, co nie znaczy, że łatwe rozwiązanie. Jezus mówi o miłości Boga i bliźniego oraz o miłosierdziu.
Warto by wyjść od etymologii. W języku hebrajskim słowo "miłosierdzie" pochodzi od słowa oznaczającego łono kobiety. I można wyróżnić dwa aspekty:
- przede wszystkim współczucie/współodczucie. Trudno sobie wyobrazić kogoś bardziej współodczuwającego niż matkę w relacji z jej dzieckiem.
- wierność - bo trudno sobie wyobrazić, żeby matka opuściła swoje dziecko (owszem są takie wypadki, ale są to przypadki patologiczne).
To jest symbol i kiedy Bóg mówi o swojej miłości, to - zadziwiające - że On, Ojciec, oraz Jezus, mówią o łonie, że tak odczuwają miłość, jak kobieta odczuwa miłość w stosunku do swojego dziecka.
Warto to zaznaczyć i o tym pamiętać.
Bóg tak odczuwa miłość, jak kobieta odczuwa miłość w stosunku do swojego dziecka.
► Ile serca zostaje dla ludzi?
A teraz jeśli chodzi o te dwa przykazania.
Proszę zwrócić uwagę, że Jezus wyraźnie mówi, że jest pierwsze i drugie. Jeśli głębiej się zastanowimy nad Jezusowym sformułowaniem, to może nas doprowadzić do pewnej konsternacji.
„Będziesz miłował Pana Boga:
✦ całym swoim sercem,
✦ całą swoją duszą
✦ całym swoim umysłem”.
Jezus mówi o drugim przykazaniu, o miłości bliźniego - jak siebie samego. Mówi, że te dwie rzeczy są spójne.
Sądzę, że to na pewno wypływa z tego, że Jezus był i Bogiem i człowiekiem. Miłość Boża ma i aspekt boski i aspekt ludzki. Te dwie rzeczy są nierozerwane.
► Fałszywe „pompowanie” emocji. Dlaczego zakochanie to za mało?
Ale ktoś może powiedzieć:
- No dobrze, jak wygląda miłość człowieka w stosunku do Boga? Czy rzeczywiście jest ona podobna do miłości człowieka do człowieka?
Przecież bardzo często ludzie "pompują" swoje uczucia w stosunku do Pana Boga. Ale są to uczucia fałszywe, bo wszystko, co wysilone i sztuczne, jest w jakiś sposób fałszywe.
Myślę, że między miłością Boga, a miłością człowieka jest pewna różnica.
Mianowicie, jeżeli młody człowiek zakochuje się w drugim młodym człowieku, to najpierw, oczywiście, jest wybuch uczucia. Ma harmonijną twarz - przedmiot mojego pragnienia i miłości, którą utożsamiam na razie z uczuciem - spełnia pewne kanony, które w jakiś sposób powodują rezonans w moim wnętrzu, może jeszcze na dodatek ładnie pachnie i tak dalej i tak dalej.
I jeżeli tylko dwoje ludzi pozostaje na tej płaszczyźnie, no to nie trzeba być wróżbitą i zaklinaczem, żeby nie wróżyć tym ludziom tego, że ten związek rozleci się za dwa, trzy lata.
Nie można się karmić tylko i wyłącznie uczuciem. Dlatego Jezus mówi o tym, że miłość obejmuje serce, ducha i rozum także.
Odwrotna sytuacja jest w stosunku do Pana Boga.
Najpierw ja rozumem pewne rzeczy przyjmuję i przenikam, pragnę ich wolą - a może pojawi się uczucie i to niekoniecznie, ono nie jest najistotniejszym komponentem mojej miłości w stosunku do Pana Boga.
Ostatecznie okazuje się, że jeśli człowiek rzeczywiście miłuje Pana Boga, wszystko jest łaską.
Ale niewątpliwie mój wysiłek się tu liczy - i to bardzo liczy.
► Nie pokocham innych bez miłości do siebie
Następna sprawa to miłość bliźniego. Jezus mówi:
I to jest bardzo ważne. Jeżeli ja wstaję rano, patrzę w lustro i mam do siebie obrzydzenie - i to nie z powodu wrażeń estetycznych, tylko raczej moralnych, nie z powodu zmięcia porannego twarzy i poorania jej zmarszczkami, tylko dlatego, że jestem człowiekiem podłym i wiem o tym - to trudno, żebym ja miłował bliźniego.
Najpierw muszę pokochać samego siebie.
Jestem kochany, Bóg kocha każdego grzesznika,
↓
↓
skoro czuję, że On mnie kocha, to ja kocham samego siebie,
↓
↓
a potem kocham bliźniego.
Ażeby pokochać samego siebie, muszę pamiętać o tym, że jestem kochany, bo nie trzeba być zbytnio spostrzegawczym, żeby zobaczyć, że człowiek wręcz jest stworzony do dwóch rzeczy. I jeżeli ich nie ma, to usycha:
- kochać
- i być kochanym.
Już ludzki noworodek umiera, gdy nie jest kochany.
Można mu zapewnić pokarm i ciepło, natomiast jeżeli nie zapewni mu się tych dwóch osób, które go kochają całym sercem, przytulają i koją, to taki organizm ludzki obumiera psychicznie, duchowo, ale także fizycznie. Każdy z nas o tym wie.
Czyli najistotniejszą rzeczą w naszym życiu jest miłość i obdarzenie miłością. Pod tym względem nawet ludzie dorośli nie różnią się od dzieci. Każdy z nas, niezależnie od wieku, ma głęboką potrzebę miłości.
Zaspakaja ją tak naprawdę tylko Bóg. Drugi człowiek do pewnego stopnia, ale on zawsze może zawieść. To nie chodzi o to, że zawodzi, nawet jeśli zawiedzie, to ja odczuwam jakieś głębokie pragnienie całkowitej akceptacji. A to mi zapewnia tylko Bóg.
► Jak kochać kogoś, kogo "nie trawię”?
Jeszcze jedna, bardzo ważna rzecz, którą akcentuje św. Paweł w swoim słynnym Hymnie o Miłości. On zwraca uwagę, że są trzy rzeczy, które tutaj na tym świecie układają się w jedną całość:
- wiara,
- nadzieja
- i miłość.
I to w stosunku, w relacji, do drugiego człowieka.
Mianowicie, jeżeli ja wyraźnie kogoś nie lubię - a któż z nas nie ma takich osób, których kolokwialnie "nie trawię" - to zawsze w sukurs mi idzie wiara, która każe mi wierzyć, że w tym drugim człowieku jest oblicze Boże, może zmasakrowane przez niego samego, albo społeczność, w której się wychowywał, ale jednak jest.
I nadzieja, że ten człowiek kiedyś może się zmienić. To mi pozwala go kochać mimo, że go nie lubię.
To jest pewnego rodzaju paradoks, który w jakiś sposób pokazuje nam przypowieść o miłosiernym Samarytaninie.
Muszę o tym pamiętać, wiara, nadzieja i miłość to jest jedno.
Kiedyś, po śmierci, kiedy się wszystko wyjaśni:
- zniknie wiara - bo ja będę wiedział,
- zniknie nadzieja - ponieważ osiągnę to, czego pragnąłem.
- zostanie tylko i wyłącznie miłość.
Ale tutaj, na ziemi, żeby kochać Pana Boga i kochać człowieka, jest potrzebny cały organizm ludzki, rozum, serce, duch, a także wiara, nadzieja i miłość. To są komponenty, które bez siebie nie istnieją. Warto o tym pamiętać.
Poza tym już tylko formalnością będzie, jeżeli dodam, że tak naprawdę to:
Weryfikatorem - tym, co sprawdza naszą miłość do Pana Boga, jest miłość do drugiego człowieka.